Dziecko które nigdy się nie urodziło
Jesteś naszymi rękami schodzącymi po schodach rozpaczy
Słyszę cię w każdym ja i w każdym ty jakbyś wymieniała między nami przeczucie bliskości
W kruczoczarnych długich włosach widzę cię jak próbujesz zejść z nieba na ziemię
Kosmyki twoich rozpalonych pragnień nigdy nie będą nam znane
Łąki twoich wrażliwości nigdy nie zakwitną: jak trudno być ludzkim bez twojego oddechu
Słodzę kawę zanurzam łyżeczkę jakbym zanurzała ją w twoich źrenicach
Źrenice w które nikt nigdy nie spojrzy
Brak ciebie jest jak pusty pokój w którym mieszka wiatr
Pusty pokój jak motyl który bezradnie trzepocze skrzydłami w lodowatej próżni
Pusty pokój jak pył na jakiejś obcej planecie
Jesteś w dźwięku otwieranych drzwi ale przez ten próg nikt nie może przejść
Między wersami jakiejś modlitwy słyszę jak bije twoje serce
Submitted by admin on 6. July 2008 - 23:36.
- Login to post comments