Pisane na piasku - luty 2007
W lutym chorowałam na grypę, anginę, zatoki i pisałam listy do Basho:
List do Basho IV
Piszę do ciebie z Pustelni Nieprzebytych Słów
Czy zawsze każdemu jest do mnie tak samo daleko?
Nigdy tak jak teraz: być na miarę swoich słów
Wiatr szaleje: na całym świecie są tylko ludzie
I nie ma nikogo z kim można by porozmawiać
Wiatr - ośmioramienny wachlarz
Ale wachlarze to sprawa nieśmiertelnych lub wojowników
Pada deszcz: nie ma takiej krainy na świecie
Gdzie ktoś rozpoznałby moje serce
Między łopianami pies sąsiada wciąż szczeka
Jego szczekanie wydobywa się z dna wszechświata
Czy nadal jesz tylko suszonego łososia popijając herbatą?
Stajesz za Wodospadem Goryczy i Widzisz Bez Zasłon?
Czy horyzont maleje do wielkości obrączki na palcu?
Docierasz do ujścia przestrzeni i czasu gdzie stykają się dwa światy?
A może słyszysz jak się nawołują:
Prawdziwa wiedza rani ale też wyzwala z bólu
W powietrzu słychać echo czyjegoś tętna
I ja wychodząca naprzeciw każdemu zdarzeniu
Jakbym chciała złowić księżyc odbity w wodzie
List od Basho IV
Powinnaś swoją samotnię zamienić na Świątynię Kwiatu Prawa
Wyrazisz wtedy siebie poprzez wszystko co ciebie otacza
Cienie bambusów zagrają nam na strunach wiatru
Będziemy tańczyć w łachmanach z klejnotem pustki przy boku
Niech mówią o nas: szaleńcy wygnańcy odrzuceni
Niech mówią o nas same nieprawdziwe rzeczy
Dzięki temu będziemy bardziej
Prawdziwi nasza nieodgadniona tajemnica:
Wolność od prawdziwego wizerunku
Wolność od tych co chcą go zmieniać by na niego patrzeć
Porzuciłem bycie samurajem
Porzuciłem dom
Porzuciłem siebie
Nie ma do mnie wstępu niepewność jutra
Żaden pazur tygrysa nie może mnie zranić
Ośmielam się
Korzenie dotykają źródła
Kropla – świat
W tej jednej chwili czuwa nad nami armia świetlików
Posłańcy z innego świata
Pytasz czy z lepszego?
Nie ma podziału na lepszy i gorszy nie ma podziału na dobro i zło
Jest tylko miseczka którą codziennie wypełniamy ryżem
Twoim amuletem jest most niebios
Nie popędzaj tego który go buduje
Tyle dróg wysadzanych drogimi kamieniami
Tyle dróg kręcą się jak motyl wokół kwiatu
List do Basho V
Wychodzę naprzeciw Pustelni Gwiazd Oriona
Nie wiem która noc jest tą jedyną
Nie wiem którą noc mam wziąć za rękę
Towarzyszy mi tylko księżyc czy podążam we właściwą stronę?
Zapach wiatru przynosi blask światła w jakiś odległych drzwiach
Jak zawsze w swoim kapeluszu i słomianych granatowych sandałach
Szukałeś na łąkach Ashino słynnej wierzby pochylonej nad strumieniem
I opisałeś włosy wierzby coś czego ja patrząc na wierzbę w zimowym wietrze
Nie umiałam nazwać zasłuchana w siebie niż w to drzewo
By stać się nim i usłyszeć co powiedział podmuch wiatru
Niekiedy wydawało ci się że chodzisz między obłokami
Ten dziwny taniec między ludźmi którzy są jak sen
Przerażała cię przepaść między tobą a ludźmi między ludźmi a ziemią
Jakbyś zapomniał że zrozumieć znaczy balansować nad przepaścią
Trzeba uważać na każdy krok na każde słowo
Tylko ty wiesz czym naprawdę jest plusk wody do której wskakuje żaba
Wiedzieć czym jest plusk wody to znać język wiatru deszczu i śniegu
Wiem że z dnia na dzień niepostrzeżenie uczysz mnie tego języka
Ale chyba nie jestem pojętnym uczniem
Wciąż zbyt wiele bólu jest w tym co otacza
Krzyk który uchodzi z każdego milimetra ciała
Ale tylko w bólu dusza staje się szalona i zdolna do wszystkiego
Jej powroty do krainy dzieciństwa brak zawstydzenia obnażeniem
Ten sam widok za oknem który w każdej chwili jest inny
Uczysz mnie że można być przezroczystym
Przechodzić na jednym oddechu przez ścianę ognia
Jeden świat zawiera się w drugim jak kosmyk włosów za uchem
I ja między ludźmi jak zerwany liść z drzewa
List od Basho V
Musisz swoją samotnię przemienić na Taras Osiemnastu Widoków
Wtedy chłód oczyści cię z wszelkich złudzeń
Staniesz obok swoich emocji jak obok obcej osoby
Materia jest zasłoną – zaklął wiatr
Jeden z moich uczniów chciał schwytać błyskawicę
A ty co chciałabyś schwytać?
Wiem - jest w tobie pragnienie świtu
Pora w której drzewa odsłaniają swoje twarze
Świtu gdy byłaś chora a błękitna skała błagała cię o chwile wytchnienia
"płakałem długo nie bacząc na upływający czas"
Czytając moje wiersze zauważyłaś konika polnego
Odczułaś że jego jasnozielone serduszko jest twoim sercem
Prosiłem cię - zbieraj rosę z chryzantem i pij ją
W Chinach uważają że pijąc ją człowiek staje się szczęśliwy
A potem ruszyłem w drogę by oglądać pełnie księżyca nad Matsushimą
Te północne krainy w których dusza odpoczywa
Próbowałaś iść za mną ale zabłądziłaś bo nie wiedziałaś że
Prawdziwy wędrowiec nie zostawia śladów
Pamiętaj: samotność serca jest najcenniejszą rzeczą
List do Basho VI
Nic mnie dzisiaj nie uczyło dzień bez nauczyciela?
Niczego dzisiaj się nie nauczyłam czy to oznacza dzień stracony?
Nie umiałam patrzeć rękami nie umiałam słuchać stopami
Pisałam próbowałam wyjaśniać rzeczy niewidzialne:
Węzeł czasu
Nie staraj się go rozwiązać
Bo zniknie świat
Jestem kurtyzaną słowa sprzedaję się znaczeniom
I mam wątpliwości czy nie łajdaczymy się w pokojach słów
Podczas gdy to co naprawdę nie można zapisać
List od Basho VI
Może jesteś odpowiedzią
Czym były obłoki nad lasem?
Czy nie tym co należy ujrzeć w sobie ?
Wiatr jest nauczycielem
Tylko dzięki pustce
Mogłaś zobaczyć kolor błyskawicy
Zabili w tobie wojownika ale narodził się mędrzec
Jeśli tego nie wiedzą mówią o tobie szalona
Ale to wszystko są tylko emocje
Emocje są jak śmieci
Ile ich dzisiaj nazbierałaś?
Odrzuć to co już dawno odrzuciłaś
Odczuj to co już dawno odczułaś
List do Basho VII
Trzysta lat przed moim narodzeniem bawiłeś w klasztorze Nikko
Wyszedł ci na spotkanie Piąty Strażnik Buddy
Klasztor był na Górze Słonecznego Blasku
Czy już wtedy wiedziałeś o moim istnieniu?
Moje listy do ciebie jak kolorowe kamyki na dnie strumienia
Delikatny rysunek paznokciem na skórce brzoskwini
Moje listy chciałabym by były lżejsze od powietrza
Dzięki temu mógłbyś je czytać zanim je napiszę
Niech będą choć cieniem jakiegoś innego świata
Cień - twoja jedyna samotnia
Nieobecność to spotęgowanie obecności
Nieobecność pozostawia miejsce na zauważenie
Jak bardzo jak wiele potrafi zobaczyć dziecko które jest w nas
Czyżby nieustanny trud podążania ?
Próbuję każdego dnia próbuję posługiwać się swoim charakterem
Od wielu lat kaligrafuję tylko jeden znak: "wieczność"
Ale wciąż nie panuję nad ruchem pędzelka jakbym nie była sobą
Jakbym to nie ja czyniła samą siebie więc kto ?
I bywam pytaniem które jest pytaniem kogoś poza mną
I bywam odpowiedzią która nie należy do mnie
"Wieczność" uzależniona od każdego pociągnięcia pędzelkiem
Czy ma jakieś znaczenie że pisze ją najgorszy uczeń kaligrafii?
Nieustające dziecko któremu pozwalam na wszystko
Rozbestwione i kapryśne jak zachłanność poznawania od nowa
Nigdy nie nauczę się wkładać kimona
Nigdy też nie odkryję tajemnic mowy wachlarza
Nie wkładać kimona to tak jakby nigdy nie dotknąć chmury burzowej
Nie zrozumieć mowy wachlarza to jakby nigdy nie fruwać z ptakami
List od Basho VII
Znasz to?
Groźne rozmowy z żywiołami przy świetle księżyca
Policzyłem wszystkie odcienie jego światła
I wiesz co zauważyłem
Niewypowiedziane ma największą moc
Zanikanie słów by prawdą wypowiedzieć ciało
Jeden to o wiele więcej niż miliardy tysięcy
Nieświadomie wtargnęliśmy w policzalne
Stąd to zagubienie w było jest i będzie
Pory roku chcą nas oswajać nas międzygwiezdnych włóczęgów
Są jak klaskanie rąk w których przesypuje się czyjeś wołanie
Niczego nie musimy udowadniać
Nasza radość rozpasana i nieujarzmiona
Groza i radość mają ze sobą wiele wspólnego
Jedno i drugie chodzi własnymi drogami
Ta nadludzka siła której musimy być wierni
Basho, Hakuin, Dogen, tancerz japoński, mistrz kaligrafii Ojin to są moi mistrzowie. Tak, na swojej drodze spotkałam wielu mistrzów duchowych, którzy uczyli mnie relacji ze światem, relacji z samą sobą i z drugim człowiekiem. Ale jakby w tej nauce o czymś zapomnieli. Żaden z nich nie wskazał mi co czynić z uczuciem miłości. Z tym żarem, który przenika całe ciało. Nie wskazali, bo może dla nich miłość w naszym ludzkim pojęciu nie istniała. Do moich mistrzów o dziwo należy też Bowie. Równo jedenaście lat na początku lutego byłam na koncercie Davida Bowie w Pradze. Koncert był rewelacyjny. Dziwne to poruszanie się w czasie. Zaczęłam go słuchać gdy miałam szesnaście lat i słucham go do teraz. Starzeje się razem z moim idolem, z moim mistrzem. Zabawne. Jego muzyka charakteryzuje się wyjątkowym rodzajem inteligencji. Fragmentaryzacja jakby skojarzenie goniło skojarzenie.
Ale czy rzeczywiście się starzejemy? Ojin powiedział, że wiek jest czymś względnym. Ktoś stary może być jak młodzieniec. A młodzieniec kimś starym. To odwieczna formuła: dziecka w starcu, i starca w dziecku.
Im więcej piszę tym mniej rozumiem na czym polega poezja. Im więcej czytam tym coraz mi trudniej odróżnić dobry wiersz od wiersza złego.
Pod koniec lutego wychodzi moja kolejna książka poetycka "Pisane na piasku/ Written on Sand". To był wyjątkowy dzień, gdy w księgarni w Bunkrze Sztuki odebrałam pierwsze egzemplarze książki. Książka jest dwujęzyczna przekładu angielskiego dokonała Kasia Jakubiak. I były brawa i było wzruszenie i ulga, że te teksty, które powstawały w bardzo trudnym okresie mojego życia zaczęły żyć swoim własnym życiem. Agnieszka Lasek mówi, że czytając "Pisane..." zasnęła jakimś niezwykłym snem. Może moje pisanie jest jak "Wariacje Goldbergowskie" Bacha. Wiersze pisane w bólu mogą być pocieszeniem? Czy ktoś kto cierpi może być dla kogoś innego radością? Chyba tak, to jest właśnie paradoksalne. To tym bardziej ukazuje ułudę naszych doznań. Tak jakby emocje rzeczywiście były jak śmieci. Czymś, co jest naszą iluzją. A miłość? Czy jest tylko iluzją?
admin, 14. marzec 2007 - 16:54
- Zaloguj się by odpowiadać