Languages

hasła na stronie

Sumienie to geometria każdego kroku

Czerwiec/lipiec 2006

Siedząc w mojej ulubionej kawiarni (jaka to pozostawiam tajemnicą) rozmyślałam nad rolą upału w predyspozycjach poetyckich. Gdy tak rozmyślałam na przemian z popijaniem mrożonej kawy ni stąd ni zowąd pojawili się hindusi. Byli wszędzie. Była ich taka ilość, że po brzegi wypełnili kawiarnię. Może wśród nich był król upragnionego deszczu? Czy byli buddystami? W rękach trzymali reklamówki z nieodgadnionymi przedmiotami. Co ich sprowadziło do Krakowa?

Na rynku przybywa klaunów. Ostatnio pojawił się klaun, który żongluje. Kto żonglował moim sercem i po co? Bym ukryła się za przemilczeniami i nieufnością? Kto żongluje ludzkimi ideami by rozpraszać to, co najważniejsze. Podsuwając tandetne rozwiązania na rzeczywistość. Ktoś próbuje żonglować naszymi życiorysami. Aż wreszcie, kto żongluje ludzkimi głowami? Narzucając schematy myślenia i odczuwania.

Spotykam pewnego Amerykanina. Pytam o ulubionego pisarza amerykańskiego. A on na to: William Szekspir!

Hieronim Szczur odwiedza mnie w moim ogrodzie. Przyszedł pożyczyć rower. Dobrze, że natchnienia nie można pożyczyć. A może i szkoda. Pożyczyłabym je od Eliota. Wakacje spędzam z jego esejami. Z Hieronimem plotkujemy o wspólnych znajomych. Hieronim stwierdził, że nasze pokolenie to karły duchowe. Coś w tym jest. Dorastaliśmy w tak specyficznej sytuacji historycznej i chyba nie sprzyjającej jakiemuś wielkiemu rozwojowi, a zwłaszcza ducha. Choć kto wie, może gdzieś na peryferiach są jakieś jednostki. Czas pokaże.
Hieronima karmię ciasteczkami ? gwiazdeczkami z cukrem i czereśniami.

7.07. - japońskie Święto Gwiazd. Ten jeden dzień w roku, w który mogą się spotkać mityczni kochankowie. Opowieść, o której napisałam wiersz. W ten wyjątkowy dzień jestem na ceremonii parzenia herbaty. Uczę się porządkować gesty i myśli. Uczę się harmonii z przedmiotami. Wyważam dotyk by poczuć ich formę. By forma przemówiła do mnie językiem znaczeń. A smak herbaty przenosi mnie na jedną z wysp japońskich, może do Kioto, gdzie spotykam pewnego japońskiego tancerza. W ceremonii parzenia herbaty niezbędne są cztery elementy: wa (harmonia), kei (szacunek), sei (czystość), jaku (spokój).

Wieczór w Jamie Michalika zatytułowany "Poezja i Gwiazdy". Mam na sobie odlotową sukienkę, w której odsłaniam plecy z rozlicznymi pieprzykami, i z tym najważniejszym, który jest jak guziczek, na który ? być może - zapinam swoją duszę. Czytam wiersz o kamieniu. Ten kamień wciąż jest przy mnie, a ja przy nim. Czy rozmawiamy ze sobą? Czasami i wtedy piszę wiersz.

Na zjeździe poetyckim w Pławowicach im. L.H. Morstina spotykam wietnamskiego poetę: Lam (tak ma na imię) jest buddystą i swoje wiersze śpiewa. Lam pisze krótkie, liryczne wiersze n p.:
Jeśli jesteś czystą kartką
Stanę się dla ciebie poematem.

Ten zjazd jest reaktywowaniem zjazdów poetyckich jakie odbyły się w latach 20-tych XX wieku, na których gościli: Słonimski, Pawlikowska-Jasnorzewska, Iwaszkiewicz, Staff, Lechoń, Tuwim, Wittlin. Tym razem zebrali się krakowscy poeci z SPP. Wszystko było wspaniale, uroczyste powitanie gości, uroczysty poczęstunek, aż do chwili gdy mieliśmy ruszyć autokarem do pobliskiej miejscowości na wieczór autorski. Nagle okazało się, że autokar znikł. Po autokarze ani śladu, za to komarów przybywało. I tak niewielka grupka poetów ugrzęzła w jakimś niezidentyfikowanym miejscu na mapie i z utęsknieniem wyczekiwała jakiegoś środka lokomocji. Nic z tego, minuty mijały, a my zamiast na wieczorze byliśmy w jakiejś pustce. Może należało doszukiwać się w tym czegoś symbolicznego. Tylko jakiś miejscowy pijak zgłodniały - o dziwo - rozmów o sensie życia prowokował prezesa SPP Bogusława Żurakowskiego. Wreszcie zadzwonił ktoś z organizatorów. Pijak wyrwał telefon i krzyknął: co wy w chuja walicie!!! Poeci byli nieco skonsternowani. Cóż, bywa, że i w takim wyrażeniu można odnaleźć coś z poezji. Wszystko zależy od sytuacji i kontekstu.

Festiwal polsko - amerykańskiej poezji (23-29.06.06.). Rano sesja w Collegium Novum, wieczorami spotkania poetyckie. Pomimo słabej znajomości języka kilka wypowiedzi mnie zaciekawiło: rozróżnienie na poezję z doświadczeniem i poezję bez doświadczenia. Lub definicja poezji jako "niewyjaśnialne do wyjaśnialnego" O. Mandelsztama. Lub stwierdzenie Levina: ?nie wiecie kiedy wiersz do was przyjdzie?. Na sesji nie było ani jednego referatu bez przytoczenia Miłosza. Z całym szacunkiem dla mistrza zapachniało mi to jakimś liryczno -intelektualnym zniewoleniem. Naraz poddałam w wątpliwość każdą fascynację czy to artystyczną, czy filozoficzną, czy literacką. Być może wyższy stopień duchowy osiągamy poprzez wyzwolenie od nazwisk, od tekstu, od systemu. Co w zamian? A czy coś w zamian należy szukać. Czy nie lepiej poprzestać na niczym, na pustce. Tutaj docieramy do wschodniego pojmowania siebie i świata.

Miałam pisać o wydarzeniach, ale mam to gdzieś. Słowem wakacje! Ale ja mam wakacje przez cały rok! Nieustające wakacje...